Archiwum kategorii 'Focono-pisane'

Wiocha na mieście

Dzisiaj się pobawiliśmy światłem, ludzie się jakoś dziwnie patrzyli jak biegam z aparatem albo majtam głową jakby mi się on przykleił. Nic odkrywczego, nic pięknego, ale miałem świetną zabawę.

Ogólnie mimo takiego ech… jakie miałem ostatnio dzisiaj było pozytywnie, nawet bardzo. Może dlatego, że błysnęło słońce ale raczej chyba przez hmmm… jakby to napisać, po prostu pozytywnie :)

Dawid siepie foty.

Właśnie… miało być wcześniej jest teraz. “Dokumentowaliśmy” wszystko to co się działo po Tour de Pologne. Ogólnie jeden wilki SYF. Pełno butelek, worków i czego sobie dusza wymarzy. Mi jak zwykle padła bateria i grzałem ją w portkach prawie cały czas.

Ale… właśnie, czekam na nowe body, bo to wydaje już chyba ostatnie tchnienie. Przeżyło ze mną X wyjazdów, imprez, deszczu, błota, śniegu, piachu targanie chyba wszystkimi środkami transportu w rożnych miejscach. Dzięki czemu mogę potwierdzić… Canon! Podobnie wygląda sytuacja z moim wysłużonym IBM jak i resztą sprzętu. Szykuje się wiec wymiana większości. Narazie jeszcze nie wiem jak to zrobię, bo wymarzyłem sobie jeszcze trochę innych rzeczy. Naprzykład… snowboard. TAK! będę jeździł, a co! Musze znaleźć tylko kogoś do towarzystwa (zapraszam) i deskę na allegro :P . Reszta ściśle tajna, będzie się ukazywała w ramach czasu na blogu:P

Wszystkich którzy chcą złapać ze mną kontakt zapraszam na nowego maila: piotr@spierzak.pl

Jeffrey?

Najpierw z Dawidem fociliśmy śmieci, potem siebie nawzajem i skończyło się na tym, że wyglądam jak seryjny morderca. Nie wiem skąd mu to przyszło :P

Porządki

Czeka mnie malowanie więc pakuje rzeczy w pudła i przykrywam folią. Zdjęcia częściowo wrzucone na domowy serwer plików. Ale nie wiem jak sobie z nimi poradzę :/. Puki co odgrzebałem pod łóżkiem (nie wiem jak i kiedy się tam znalazła) pamiętną 32Mb kartę z aparatu. Pamiętam jak robiłem zdjęcia w Libii i zapchałem wszystkie możliwe źródła magazynowania danych… została tylko ta karta… no to ciach i robimy.

Przeleżało u mnie sporo czasu:

A więc wracam do żywych. Nie będę pisał co się działo przez ten okres jak mnie nie było bo i tak nikomu się pewnie nie zechce czytać. Póki co siedzę w Zamościu, przechodzę kolejny etap urządzania mieszkania w Lublinie i nic więcej nie powiem (czytaj: wszystko w swoim czasie :P ).

Przytłacza mnie XX GB które przydałoby się obrobić więc narazie pierwsze lepsze, w miarę nowe, bez paprania się w PS ;)

see u

nudzącywywód

Półtora miesiąca od ostatniego wpisu… aż sie nie chce wierzyć. Od tamtego czasu jestem dziwnie zadowolony z siebie tylko ostatnio smutno się robi. Pewnie ta zima na mnie zaczyna wpływać. Poza tym robię po 200km dziennie. Dziwne ale zrobiło sie to dla mnie “normalne” czyt. nie przytłacza mnie. Dzięki temu odkrywam wieczorami nową muzykę i odsłuchuję w samochodzie bo “najnowsze radiowe przeboje” zaczynają mnie denerwować. Wiecie, że w ciągu godziny potrafią powtórzyć piosenkę kilka razy? Ale lubliniaków zapraszam na 98,2 (warto!!!).

Podsumowując… mieszkania dalej nie mam i nie wiem czy chcę mieć… sprzedaję samochód… jeżdżę do Rumunii i z powrotem… tęsknię… wspominam… wakacje, chce wyjechać choćby na tydzień…

Następna strona »


 

listopad 2009
P W Ś C P S N
« kwi    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  

Dziennie, codziennie.

Kategorie

Blog Stats

  • 4,439 hits